Nic nie jest za darmo (może poza długopisem z banku)

Słyszałeś to już wcześniej: "Jeśli nie płacisz za produkt, to ty jesteś produktem."

Stało się to takim banałem, że przestaliśmy to naprawdę słyszeć. Tak, tak, dane, reklamy, cokolwiek. Czy mogę po prostu pobrać tę aplikację latarki w spokoju?

Przeciętny użytkownik smartfona instaluje dziesiątki aplikacji rocznie - większość z nich darmowych. To dużo metek 0,00 zł. A za każdą z nich stoi model biznesowy, który musi jakoś zarabiać pieniądze.

Ale tu jest haczyk - to wyświechtane zdanie właściwie nie docenia sytuacji. Ekonomia "darmowych" aplikacji stała się niezwykle kreatywna przez lata. I nie kreatywna w zabawny, artystyczny sposób. Bardziej kreatywna w stylu "czekaj, oni robią co z moimi danymi?"

Podnieśmy kurtynę.

Klasyk: Jesteś publicznością reklamową

Najbardziej oczywisty model. Pobierasz darmową aplikację, a w zamian widzisz reklamy. Prosta transakcja, prawda?

Tyle że nie chodzi tylko o pokazywanie ci jakiejkolwiek reklamy. Chodzi o pokazanie ci właściwej reklamy - tej, w którą najprawdopodobniej klikniesz. A żeby to zrobić, aplikacja musi wiedzieć rzeczy o tobie:

  • O której się budzisz (na podstawie tego, kiedy pierwszy raz otwierasz telefon)
  • Gdzie mieszkasz i pracujesz (śledzenie lokalizacji)
  • Co cię interesuje (na podstawie przeglądania i używania aplikacji)
  • Twój wiek, płeć i przedział dochodów (wywnioskowane z wzorców zachowań)
  • Czy jesteś w ciąży, szukasz pracy, czy przechodzisz przez rozstanie (tak, naprawdę)

Im lepiej aplikacja cię zna, tym cenniejszy stajesz się dla reklamodawców. Generyczna reklama może płacić 0,001 zł za wyświetlenie. Idealnie ukierunkowana reklama do kogoś, kto ma zamiar dokonać dużego zakupu? To jest warte znacznie więcej.

Przeciętny użytkownik smartfona ma zainstalowanych ponad 40 aplikacji. Jeśli tylko połowa z nich jest "darmowa", to ponad 20 firm jednocześnie buduje na ciebie profile.

Autostrada brokerów danych

Tu robi się ciekawie. Wiele darmowych aplikacji nie tylko używa twoich danych do własnych reklam - sprzedaje je.

Istnieje cała branża "brokerów danych" - firm, których cały biznes polega na zbieraniu, pakowaniu i sprzedawaniu informacji o ludziach. Twoja darmowa aplikacja pogodowa może karmić danymi brokera, który łączy je z danymi z twojej darmowej aplikacji z przepisami, twojej darmowej gry i twojego darmowego trackera cyklu, aby zbudować zaskakująco szczegółowy profil.

Ten profil jest następnie sprzedawany:

  • Firmom ubezpieczeniowym (ciekawym twoich nawyków zdrowotnych)
  • Pracodawcom (zainteresowanym twoim stylem życia)
  • Kampaniom politycznym (próbującym ustalić, jak cię przekonać)
  • Praktycznie każdemu, kto jest gotów zapłacić

Przerażająca część? Prawdopodobnie zgodziłeś się na to wszystko. To było w polityce prywatności. Strona 47, paragraf 12, podsekcja (b). Zaraz po części o klauzulach arbitrażowych i przed fragmentem o udostępnianiu danych "zaufanym partnerom."

Szantaż freemium

Nie wszystkie darmowe aplikacje są wampirami danych. Niektóre używają innego podejścia: sprawić, że darmowa wersja jest wystarczająco irytująca, żebyś w końcu zapłacił.

Znasz ten schemat:

  • Darmowa wersja ma znak wodny na wszystkim
  • Możesz zapisać tylko 3 projekty (a jesteś już przy 2)
  • Podstawowe funkcje są zablokowane za plakietką "Premium"
  • Jest dzienny limit, który wygodnie się kończy dokładnie wtedy, gdy jesteś w środku czegoś

Ten model jest właściwie dość uczciwy, relatywnie rzecz biorąc. Aplikacja mówi: "Słuchaj, musimy jakoś zarabiać pieniądze. Możesz płacić swoją uwagą, swoimi danymi, albo prawdziwymi pieniędzmi. Wybierz jedno."

Ciemna strona pojawia się, gdy aplikacje łączą to z agresywnymi taktykami psychologicznymi - odliczające zegary tworzące fałszywe poczucie pilności, oferty "ograniczone czasowo", które nigdy naprawdę nie wygasają, lub sprawianie, że przycisk anulowania jest tajemniczo trudny do znalezienia.

Subskrypcyjny zmiennokształtny

Pamiętasz, kiedy kupowałeś oprogramowanie raz i posiadałeś je na zawsze? Te dni w większości minęły.

Wiele aplikacji oferuje teraz "darmowy okres próbny", który automatycznie przekształca się w subskrypcję. Czasem okres próbny trwa 3 dni. Czasem cena roczna jest pokazana drobnym drukiem, podczas gdy cena miesięczna dominuje ekran. Czasem przycisk "Kontynuuj" zapisuje cię, a "X" do zamknięcia jest prawie niewidoczny.

Kilka lat temu odkryto, że niektóre aplikacje latarki (tak, aplikacje, które tylko włączają lampę błyskową aparatu) pobierały ponad 100 zł miesięcznie przez podstępne taktyki subskrypcyjne. Ludzie płacili więcej za latarkę niż za rachunek za prąd.

Model został na szczęście trochę oczyszczony przez polityki sklepów z aplikacjami, ale impuls pozostaje. Przeczytaj drobny druk przed tapnięciem "Rozpocznij darmowy okres próbny."

Kasyno zaangażowania

Niektóre darmowe aplikacje nie chcą twoich pieniędzy ani twoich danych - chcą twojego czasu. Całego.

Aplikacje społecznościowe są oczywistym przykładem, ale gry udoskonaliły tę sztukę. Mechanizmy są zapożyczone bezpośrednio z kasyn:

  • Zmienne harmonogramy nagród (nigdy nie wiesz, kiedy dostaniesz dobry łup)
  • Codzienne bonusy za logowanie (opuść dzień, stracisz swoją serię)
  • Wydarzenia ograniczone czasowo (strach przed przegapieniem)
  • Presja społeczna (wszyscy twoi znajomi grają)

Aplikacja jest "darmowa", ale zoptymalizowana, żeby utrzymać cię zaangażowanym jak najdłużej. Twoja uwaga jest następnie sprzedawana reklamodawcom, albo w końcu pękasz i kupujesz ten pakiet klejnotów za 4,99 zł, żeby pominąć 24-godzinny timer oczekiwania.

Czas to pieniądz, jak mówią. Te aplikacje wymyśliły, jak wydobyć jedno i drugie.

Startup "Wymyślimy to później"

Oto zabawna: niektóre aplikacje są darmowe, bo firma naprawdę nie wie, jak będzie zarabiać pieniądze.

To klasyczny podręcznik Silicon Valley. Najpierw zdobyć miliony użytkowników, monetyzację wymyślić później. Czasem to dobrze wychodzi - firma znajduje rozsądny model biznesowy lub zostaje przejęta przez kogoś, kto taki ma.

Innym razem ta ukochana darmowa aplikacja, której używasz od lat, nagle ogłasza, że przechodzi na model subskrypcyjny, albo sprzedaje się firmie z mniej gwiazdorską reputacją w zakresie prywatności, albo całkowicie się zamyka, bo skończyło się finansowanie.

Twoje dane i twoja treść stają się szkodą uboczną w czyimś eksperymencie biznesowym.

Kiedy darmowa usługa się zamyka lub zostaje przejęta, często dostajesz 30 dni na eksport swoich danych. Miejmy nadzieję, że nie byłeś zbyt przywiązany do tych pięciu lat notatek.

Uczciwe kompromisy

Słuchaj, darmowe aplikacje nie są z natury złe. Ekosystem jest bardziej zniuansowany.

Niektóre darmowe aplikacje są projektami pasji deweloperów, którzy po prostu chcą podzielić się czymś użytecznym. Niektóre są wspierane przez etyczną reklamę, która nie wymaga inwazyjnego śledzenia. Niektóre są naprawdę hojnymi darmowymi poziomami firm, które zarabiają na klientach korporacyjnych.

Chodzi nie o to, żeby usunąć każdą darmową aplikację z telefonu w panice prywatności. Chodzi o świadomość wymiany, której dokonujesz.

Kiedy pobierasz darmową aplikację, warto zapytać:
  • Jak ta firma zarabia pieniądze?
  • Jakich uprawnień żąda ta aplikacja i czy mają one sens?
  • Czy to firma, której ufam z tego typu informacjami?
  • Co bym zrobił, gdyby ta aplikacja zniknęła jutro?

Czasem odpowiedź brzmi "kogo to obchodzi, to tylko gra." W porządku. Nie wszystko musi być głęboką analizą etyczną.

Ale dla aplikacji obsługujących wrażliwe informacje - twoje dane zdrowotne, finanse, prywatne myśli, lokalizację - warto być bardziej świadomym.

Alternatywna ekonomia

Alternatywą dla "darmowego" jest zazwyczaj "płatne." I tak, to oznacza wydawanie prawdziwych pieniędzy.

Ale rozważ, co dostajesz:

  • Zbieżne interesy: Kiedy jesteś klientem, firma pracuje dla ciebie, nie dla reklamodawców
  • Prostsza prywatność: Nie trzeba zbierać danych dla przychodów, jeśli przychody pochodzą ze sprzedaży
  • Zrównoważony rozwój: Aplikacje, które pobierają opłaty, mogą sobie pozwolić na ciągłe ulepszanie

Dobra aplikacja może kosztować 20-80 zł. To mniej niż przeciętny obiad. A w przeciwieństwie do obiadu, prawdopodobnie będziesz używać aplikacji przez lata.

Prawdziwe pytanie nie brzmi "dlaczego miałbym płacić za aplikację?" Brzmi "ile warte są dla mnie moje dane, uwaga i spokój ducha?"

Czytanie sytuacji

Nie jesteśmy tu, żeby ci mówić, co robić. Każdy ma inny poziom komfortu z tymi kompromisami.

Niektórzy ludzie chętnie używają aplikacji wspieranych reklamami i nie myślą o tym zbyt wiele. To ważny wybór. Model reklamowy sfinansował kilka naprawdę niesamowitych darmowych narzędzi, które zdemokratyzowały dostęp do technologii.

Inni wolą płacić za oprogramowanie i minimalizować swój ślad danych. Również ważne. To inne priorytety.

Problem nie w tym, że darmowe aplikacje istnieją - to darmowe aplikacje, które ukrywają, jaka jest prawdziwa wymiana. Aplikacja latarki, która potajemnie nagrywa twoją lokalizację. Aplikacja do medytacji, która sprzedaje twoje dane o stresie. Usługa "darmowa na zawsze", która nagle nią nie jest.

Przejrzystość ma większe znaczenie niż metka z ceną.

Co możesz zrobić

Kilka praktycznych rzeczy, jeśli teraz czujesz się lekko paranoicznie:

  • Okresowo audytuj swoje aplikacje. Prawdopodobnie masz tuzin, których nie otwierałeś od miesięcy. Usuń je.
  • Sprawdzaj uprawnienia. Czy ten kalkulator naprawdę potrzebuje dostępu do twoich kontaktów?
  • Czytaj polityki prywatności. Dobra, przynajmniej je przejrzyj. Szukaj zwrotów typu "udostępniać stronom trzecim" lub "partnerzy reklamowi."
  • Rozważ płacenie za te ważne. Aplikacje, których używasz codziennie do wrażliwych rzeczy, są warte inwestycji.
  • Szukaj alternatyw skupionych na prywatności. Istnieją teraz w prawie każdej kategorii.

Nie musisz zostać cyfrowym pustelnikiem. Po prostu nieco lepiej poinformowanym konsumentem.

Podsumowanie

Darmowe aplikacje to wymiana. Czasem to dobra wymiana - użyteczne narzędzie w zamian za reklamy, które możesz ignorować. Czasem to zła wymiana - twoje intymne dane zasilające gospodarkę inwigilacji, na którą nigdy się nie zapisałeś.

Sztuczka polega na tym, żeby wiedzieć, która to która.

Następnym razem, gdy zobaczysz ten kuszący przycisk "ZA DARMO", poświęć sekundę na zastanowienie się: jaka jest rzeczywista cena?

Twoje aplikacje. Twój wybór. Twoja świadomość.